Kowalski wrócił padnięty z pracy. Zjadł kolację i usiadł przed telewizorem po dwunastogodzinnym dniu spędzonym poza domem. Każdy dzień jego życia wyglądał właśnie w ten sposób: stały, niezmienny od paru ładnych lat. Praca, powrót do domu, kolacja, telewizor, sen. To powtarzało się w jego życiu jak swego rodzaju mantra.
Czuł się pusty w środku. Znudzony monotonią, zły na szefa, który nie dał mu podwyżki - a przecież tak się starał! Zdenerwowany na powolną jazdą w korkach, przez którą spóźnił się tego dnia do pracy. Uważał się za pracoholika. Chlubił się tym. Jednak jego żonie i dzieciom to nieodpowiadało.
Nagle. Nastała błoga cisza. Telewizor grał, ale głośniki jakby wysiadły. Kowalski zatopił się głębiej w fotelu. Zaczynał przysypiać. Wtem… Czytaj resztę artykułu »